czwartek, 18 sierpnia 2011

W oczekiwaniu...

                                                                    Witajcie!!

    Wielkimi krokami zbliża się nasz upragniony URLOP... W nocy z soboty na niedzielę wyjeżdżamy nad nasze piękne morze do Łeby :) Mały w przeciwieństwie do zeszłego roku jest już nie taki mały i bardziej świadomy i mam nadzieję, że spodoba mu się "trochę większa piaskownica"- byle tylko za dużo nie lało...
    Przed wyjazdem chciałam Wam pokazać biurko, które kupiłam na aukcji internetowej za niewielkie pieniądze. Niestety okazało się, że jeśli sami go nie podreperujemy to zrobić to może fachowiec , owszem, ale słono sobie za to policzy. Tak  więc stoi bidulek i czeka aż się zlitujemy i podejmiemy wyzwanie odrestaurowania go a przynajmniej doprowadzenia do stanu jako takiej używalności. A wtedy "wjedzie " długo oczekiwane do dużego pokoju gdzie wypełni straszącą na razie wnękę przeznaczoną na nasze domowe "biuro".


                      
                                          J.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Znalezisko...

                                                                     Witajcie !
  
   Od paru dni studiuję instrukcję obsługi nowego aparatu i chyba mi jeszcze zejdzie zanim moje zdjęcia będą jako takiej jakości. Przeglądając blogi, których odnośniki możecie znaleźć z boku strony niezmiennie zachwycam się umiejętnościami osób, które zamieszczają na nich swoje zdjęcia. Wybór kadru, nasycenie barw, świetlistość tych zdjęć jest naprawdę profesjonalna. To właśnie zdjęcia na tych blogach powodują, że te dzienniki są tak inspirujące i tak chętnie do nich wracam. Mobilizuje mnie to niesłychanie do zgłębienia wiedzy na ten temat. Jestem jednak dopiero na początku drogi więc jeszcze dużo pracy przede mną.
   Ponieważ jak dotąd w żadnym wpisie nie zamieściłam zdjęcia (a w końcu to blog , w którym zdjęcia powinny się znaleźć ;) ) postanowiłam dzisiaj przedstawić Wam moje niedawne znalezisko. Dwa tygodnie temu wybrałam się po raz pierwszy na krakowski targ staroci pod Halę Targową inspirowana podobnymi wizytami Dagi (autorki jednego z moich ulubionych blogów), która jest częstym bywalcem Flohmarkt w Niemczech(to taki właśnie nasz targ staroci).  Dagi  znajduje tam same cuda postanowiłam więc i ja od czasu do czasu wyruszyć na polowanie. Nie spodziewałam się specjalnie, że za pierwszym razem coś znajdę. Ot, taka sobie wycieczka. I proszę. Pośród dziesiątków straganów, w całym tym tłumie sprzedających i polujących znalazłam JĄ J Stała piękna, duża i cudownie turkusowa… butla, bo o niej mowa kosztowała całe 25zł (po targach oczywiście ;) ) i teraz krąży po moim mieszkaniu szukając najwłaściwszego dla siebie miejsca. Szczęśliwa jestem bardzo bo gdy zajrzycie tutaj  zobaczycie, że podobne wielkie butle i wazony w turkusowych kolorach znajdują się w tegorocznej kolekcji House Doctor  (oczywiście duuużo droższe)…
                                
                                            To na pewno nie było moje ostatnie polowanie :D






                                                                          

                                                Cudownego niedzielnego wieczoru !

                                                                      J.

sobota, 13 sierpnia 2011

Słoneczna sobota....

                                                      Jak się macie moi drodzy ?

  W końcu doczekałam się pięknej, ciepłej i słonecznej soboty. Pogoda nas w te wakacje niestety nie rozpieszcza, więc trzeba się cieszyć każdą taką chwilą. Wczorajszego wieczoru mój M. zrobił mi ogromną niespodziankę i po przyjściu z siłowni zobaczyłam na stole nowiutki aparat fotograficzny!! Cieszę się jak dziecko, bo przez ponad dwa lata odkąd M. niefortunnie upuścił nasz poprzedni model musieliśmy posiłkować się sprzętem pożyczanym od znajomych. Teraz wreszcie będę mogła nadrobić zaległości i podszkolić się w tej dziedzinie, bo na razie to jestem totalny żółtodziób... NIKON COOLPIX P500 - tak ma na imię nasze nowe dziecko. Zapewne dla starych wyjadaczy nie ma to jak porządna lustrzanka, ale od czegoś trzeba zacząć.

                                      Życzę Wszystkim cudownego
                                          weekendu...

                                                J.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Na początek...

Ponieważ jestem nałogową poszukiwaczką ciekawych i inspirujących mnie blogów o tematyce wnętrzarskiej(i nie tylko )prędzej czy później musiał nastać dzień kiedy i ja zapragnę spróbować swoich sił wkraczając do tego świata jako aktywna blogerka. Długą drogę jednak musiałam przebyć od tej decyzji do pierwszego wpisu...a to czasu brakło a to nagłe wątpliwości czy się do tego nadaję a to w końcu pytanie "od czego by tu zacząć...". Ponoć początki są najgorsze tak więc proszę o wyrozumiałość. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie, nie mam pojęcia jak często uda mi się zamieszczać wpisy i czy przypadnie Wam do gustu to co mam do pokazania i powiedzenia. Wiem jedno...muszę ruszyć z tym do przodu i przestać się tyle zastanawiać. Tak więc
                                     
                                                                  WITAJCIE !!