Nie wiem jak u Was ale dla mnie w jesienno-zimowe wieczory jedna świeca adwentowa to
zdecydowanie za mało. Najchętnie na stole rozpaliłabym ognisko ,ale że mąż się buntuje
muszą mi wystarczyć świece... dużo świec
Mam cichą nadzieję, że kiedyś zamieszkamy całą rodzinką w jakimś magicznym domu lub mieszkaniu z przeszłością gdzie będzie choćby maleńki kominek. Widok żywego ognia płonącego w domu jest nieoceniony w zimne jesienne wieczory...
Ps. Wracając do ostatniego posta i zagadki z tytułem...nie wiem czy zauważyłyście jaki widok roztacza się za tym pięknym, ogromnym oknem...w środku święta pełną gębą i to w iście skandynawskim stylu a na zewnątrz...palmy i ani grama śniegu. Jak dla mnie ten kontrast jest bardzo zabawny.
Cieplutkiego wieczorku Wam życzę
J.



























