poniedziałek, 29 października 2012

Kolejna rewolucja...

 
Witajcie !!!
 
Szalony czas...
Po pierwsze zima jesienią - szczerze mówiąc nie przypominam sobie
czegoś podobnego w przeszłości. Na pierwszego listopada owszem
ale, że w październiku pierwszy śnieg... szaleństwo!!
 
Drugie... jeszcze nigdy tak nagle jak teraz nie musiałam zmienić
swoich planów zawodowych...a od piątku niestety muszę.
Powiem tylko, że wszystko teraz stoi u mnie na głowie.
Totalnie niespodziewanie ...
 
 
A wracając do mojego posta o refleksjach na temat życia zawodowego i naszych pasji
dziwnie zbiegło się to z dniem gdy muszę pomyśleć o tym
jeszcze poważniej.
Czy to może ten moment?
Może to los daje mi znać, że czas wszystko zmienić...
Sama nie wiem.
Gdyby tylko finansowo dało się to jakoś rozwiązać byłoby dużo prościej
podejmować takie decyzje.
Z tego miejsca dziękuję Wam za Wasze komentarze, niektóre baaardzo motywujące
inne znów pokazujące, że temat jest ogólnie powszechny i wiele z nas chciałoby spełnić swoje marzenia związane z pasjami ale albo nie mamy odwagi albo tak prozaiczna ;) rzecz jak
pieniądze ( a raczej ich brak) nam to uniemożliwiają...
Jednak jak to mówią kropla drąży skałę, małymi kroczkami  do celu czy nie odrazu Kraków zbudowano...
Trzymam kciuki i za Was :)
 
Na osłodę przygotowałam coś pięknego...
Bardzo w klimacie, który panuje za oknem.
I choć dla mnie do codziennego funkcjonowania w tym wnętrzu
jest trochę za chłodno to aranżacja podoba mi się baaaardzo...
 
 
 
 
Fotografię wykonał Paul Massey, na którego stronę zapraszam tutaj
 
 
A aby osłodzić sobie dosłownie ten dzień upiekłam
cudownie czekoladowe i cudownie poprawiające humor, makabrycznie tuczące ...
 
 
 
 
 
 
 
 
Pozdrawiam !!
 
 
J.
 


piątek, 26 października 2012

Ach te lampy...


 
Witajcie!!!
 
Dawno nie było nic ze szczególnym fokusem na lampy...
 
Tak więc coś dla miłośników lamp-olbrzymów :)
 
 
 
 
 
 
Przyznam, że sama nie do końca mogę rozpoznać czy to zdjęcie
czy wizualizacja...
(chyba raczej to drugie)
Zrobiło jednak na mnie spore wrażenie.
 
 
Dziś totalnie zakręcony dzień.
Najpierw praca, potem kurs a na koniec
30-te urodziny mojej SISTER!!
 
Z tego miejsca Kasik
Z Całego Serca
Wszystkiego Najlepszego!!
Do zobaczenia wieczorkiem :*
 
 
 
A Was kochani pozdrawiam gorąco, dziękuję za komentarze i obiecuję w weekend nadrobić zaległości
w odpowiedziach na nie (mam nadzieję, że jeszcze zaglądniecie do przedostatniego refleksyjnego posta gdzie chciałam skrobnąć jeszcze coś od siebie odnosząc się do Waszych wypowiedzi ).
Niestety ten tydzień mnie mocno przypilił i czasu mi na to zabrakło.
 
 
Buziaki
 
J.
 


wtorek, 23 października 2012

I love...

 
....
 
 
 
 
 
via Wt Wohnen
 
 
 
Bardzo, bardzo inspirujące!!!!
 
 
 
Buziaki
 
J.


niedziela, 21 października 2012

Parę refleksji na śniadanie...

 
Witajcie!!
 
Korzystając z chwili ciszy i spokoju
szybciutko nadrabiam zaległości.
Dla ciekawych tego jak było na pierwszych zajęciach
z fotografii powiem
ŚWIETNIE!!!
Czuję, że w końcu zrobiłam to co należało zrobić dawno.
Może to zabrzmi trochę ckliwie ale
w pewnym momencie na wykładzie zakręciła mi się łezka w oku
gdy zdałam sobie sprawę, że w końcu odważyłam się WRESZCIE
podążyć za głosem swego serca.
Mam nadzieję, że to dopiero początek bo mam jeszcze
parę marzeń/planów całkowicie nie związanych
z dotychczasowo obraną drogą.
No ale od czegoś trzeba zacząć.
 
Coraz częściej łapię się na myśleniu, że
ŻYCIE MAMY TYLKO JEDNO!!
(czyżbym się starzała??!!)
I że za żadne skarby nie chcę za 20-30 lat myśleć,
że nie zrobiłam nic aby przeżyć je w zgodzie ze swoimi pragnieniami.
Nomen omen dziwna sprawa z tymi naszymi
obawami, lękami w podejmowaniu tak wydawałoby się

oczywistych decyzji.
Lubisz fotografować/ gotować/ malować???
To czemu do cholery nie podążysz za tą swoją miłością.
Czemu nie poświęcisz należnego jej czasu?
Oczywiście każda z nas znajdzie milion powodów
(ze mną na czele)...
Ale warto się przełamać.
 
 
Co do większych i bardziej merytorycznych informacji z pierwszych dwóch wykładów
obiecuję, że postaram się coś skrobnąć niebawem.
 
A tym czasem...
 
 
Kilka migawek ze śniadania...
 
 
 
 
 
 

 
 
 
A czy Wam udaje się tak przełamywać?
Czy macie może głęboko skrywane marzenia by w cholerę rzucić
to czym zajmowałyście się do tej pory
i poświęcić się swojej pasji?
A może są wśród Was takie, które się już odważyły
i mogłyby dodać otuchy tym z nas, które jeszcze cały czas
boją się albo myślą, że to już za późno...
Było by super gdybyście
napisały parę słów na ten temat.
Jeśli chcecie zapraszam do pisania na mojego maila.
Myślę, że to ważny temat dla wielu z nas i parę krzepiących i
budujących słów od tych ODWAŻNYCH
mogłoby się bardzo przydać
(nie tylko mnie :) )
 
 
 
Pozdrawiam gorąco!!
 
 
J.

piątek, 19 października 2012

Odświeżająco...

Witajcie!!
 
Dziś coś świeżego i coś co uwielbiam...
Turkus to moja miłość chyba od zawsze...
 
 
 
 
 
 
 

 
 

 
 
 
 
 
 
 
Mix bieli i kropli turkusu to niezwykle świeże, lekkie i zachwycające
połączenie. Dodając do tego orientalną nutę...
Dla mnie bomba.
 
 
A dziś czeka mnie pierwszy wykład z fotografii...
NIE MOGĘ SIĘ JUŻ DOCZEKAĆ!!!
 
 
Pozdrawiam gorąco!!
 
 
J.


środa, 17 października 2012

...

Hello!!
 
I już połowa tygodnia za nami. Teraz  to już z górki  :)
A na weekend planów mnóstwo. Już zacieram ręce.
Przede wszystkim moje pierwsze zajęcia z fotografii...
Czy nadążę za wszystkimi.... czy mój aparat będzie wystarczający...
mnóstwo pytań...
Do tego przyszły dziś : stolik kawowy i dwie szafeczki do sypialni i czeka mnie
ich metamorfoza. Postaram się pstryknąć parę ujęć przed :)
Niestety tak jak się spodziewałam wyryta małpa na blacie jest okropna i muszę
coś z tym zrobić. Szkoda, że nie mam tak zdolnych rączek jak Al i jakiejś
szlifierki bo będę musiała chyba zdać się na jakiegoś stolarza.
 
Lineczka napisała w komentarzu, że trochę mało moich własnych wnętrz na moim
blogu... no cóż, zgadzam się w 100% :)
Ale jakoś tak... odwagi nie mam, a i zdjęcia ciężko robić podczas gdy trzylatek roznosi mieszkanie.
 Jednak mam nadzieję, że z czasem będzie tego dużo więcej.
 
A narazie porcyjka kolejnych urzekających mnie inspiracji.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
1 - fot. Paul Massey
3 - via kokopelia
 
 
A co Wy planujecie na ten weekend moje drogie?
 
Pozdrawiam cieplutko!
 
J.
 
 
 
 



 

wtorek, 16 października 2012

Krótko i na temat...

 
Witajcie kochani!
 
 
Z wieści "z frontu wiecznych robót wnętrzarskich"
w moim mieszkaniu :
mój M. chyba się oswaja z faktem kolejnego malowania,
tym razem w przedpokoju. I choć jeszcze nie wiem do końca na czym stanie kolorystycznie
wiem, że musze go rozjaśnić. Szarość, która świetnie wygląda w pokoju dziennym
w przedpokoju z racji dopływu dużo mniejszej ilości światła jest zbyt smutna.
Oczywiście myślałam o bieli i czerni (na fragmencie ściany) ale...
białe ściany + biała podłoga to naprawdę ekstremalna dawka jak dla mojego M.
więc może jednak skończy się na dużo jaśniejszym odcieniu szarości...
Czas pokaże...
 
 
 A tym czasem parę pięknych BIAŁYCH  inspiracji...
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 

 
 
 
 

 
 
 
1 - via moonshineandwood\
 
 
 
A tym czasem buźka i do szybkiego zobaczenia!!
 
J.
 

sobota, 13 października 2012

Inspirujący wieczór...

 
Witajcie!
 
Czy Wy też mimo wielkiej miłości do swoich domów i do urządzania i dopieszczania
wnętrz macie w swoich  mieszkaniach/domach takie miejsca,
których po prostu ... nie lubicie.
Mimo wielokrotnych rozmyślań, jakby podejść do tematu metamorfozy tego kąta/pomieszczenia , wielu chwil spędzonych na szukaniu inspiracji,
wielu prób zrobienia z tym czegoś ciekawego
macie chwilę zwątpienia, że to już tak zostanie na wieki...
 
No cóż. Ja mam takich miejsc sporo. Jest to z pewnością przedpokój i kąt z sofą, a i parę innych kątów pod ten temat podchodzi.
Z niemałym podziwem
oglądam wnętrza należące do koleżanek z blogowego świata, których domostwa wydają się
być urządzone perfekcyjnie i zapięte na ostatni guzik a kolejna zmiana jest tylko i wyłącznie wynikiem ich dekoratorskiego  szaleństwa.
 
Jednak staram się nie tracić nadziei, że i u mnie nastanie kiedyś ten piękny
dzień gdy nie trzeba będzie mocno się gimnastykować aby robiąc zdjęcie
na potrzeby kolejnego postu uniknąć wdarcia się w kadr wiszącego kabla
albo niezbyt gustownie wyglądającego drugiego planu ( i nie o bałagan tu chodzi  ).
:)
 
 
Zmieniając temat na bardziej inspirujący
coś dla ducha miłośników pięknych wnętrz...
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
Cudownego sobotniego wieczoru!
 
J.


 


piątek, 12 października 2012

Czapla?


Witajcie!!
 
To słońce i błękitne niebo za oknem ładuje akumulatory na maxa...
Jest pięknie (tylko przeraźliwie zimno...ale to nic).
Mieszkanie prawie posprzątane (o ile można go posprzątać
przy brykającym trzylatku :) )
Obiad niemal przygotowany (wystarczy wrzucić popołudniu do piekarnika )
a między czasie udało mi się cyknąć fotkę mojego
kolejnego znaleziska.
Widzieliście go już na zdjęciach tu ale bardziej jako "statystę".
Znalezisko nie powaliło mnie od razu,
powiem szczerze, że miałam nawet początkowo trochę inne plany co do niego
(wyciągnąć obrazek a ramkę przemalować) ale jak ustawiłam go na białym tle
plany zmieniłam...
 
 
 
 
 
 
Druga rameczka z IKEA dla towarzystwa, ładnie się ze sobą komponują.
 
  
 
A czy ktoś może wie co to za ptak widnieje na obrazku??
 
  
 
Tym czasem pozdrawiam i do szybkiego!
 
 
J.



czwartek, 11 października 2012

W chwili wolnego...


 
No przyznam, że żadko mi się zdarza zwłaszcza ostatnio
umieszczać post za postem ale...
korzystając z mojej obecności w domu
związanej z ciągnącym się choróbskiem dziś jest to możliwe.
A ponieważ choróbsko u mnie narazie króluje
to i na szczególne porządki głowy i siły nie mam...
 
 
 
 
 
Nie mniej mylił by się jednak ten, kto myśli, że leżę sobie
w tej pościeli, oglądając DOMO, przeglądając ukochane
wnętrzarskie czasopisma i ulubione blogi...
Nie ma tak dobrze.
Telefony z pracy co rusz, chory synek jak i ja od paru dni chodzi już z nudy po ścianach
a ja próbuje w tym wszystkim znaleźć chwilę
spokoju dla siebie :)
 
 
Wczoraj zamarzyły mi się muffinki...
Oto ostatnia z nich (jakimś cudem uchowała się do dzisiejszego
ranka...być może przeczuwała, że czeka ją sesyjka zdjęciowa)...
 
 
 
 
 
 
 
 
A w drodze do mnie, przesyłką kurierską
podążają wylookane w internecie
stolik kawowy do salonu
i dwa stoliczki/szafeczki boczne do sypialni...
Z uwagi na podejrzanie niską cenę (spokojnie - płacone przy odbiorze)
jestem i podekscytowana i jednocześnie podejrzliwa ale
jeśli wszystko wypali to będzie wspaniale.
Oczywiście mam plan lekko je zmodywfikować (czytaj - przemalować)
ale najpierw muszę coś zrobić z paskudnym wzorem dziwacznej małpy wyrytym na blatach...
(może stąd tak niska cena...) i dziwnymi znakami wyrytymi na bokach drewnianych mebli.
 
Trzymajcie kciuki, żeby dało się to zlikwidować bo inaczej mąż
mnie udusi :)
 
 
I na koniec muszę się pochwalić, że od
przyszłego tygodnia zaczynam kurs fotograficzny.
Zmobilizowana przez mojego M.
("spokojnie, dasz radę z tym wszystkim")
chcąc od dłuższego czasu zrobić coś dla swojego rozwoju
osobistego - ZROBIŁAM TO!
I cieszę się jak diabli !!
 
 
A co u Was kochane??
Przepraszam, że tak ostatnio mało komentuję
ale odwiedzam Was regularnie!
Damar - GRATULUJĘ OSIĄGNIETEGO CELU!!
 
 
Ps. Bardzo się cieszę, że i Wam podoba się moja miniminipracownia.
Patrząc na nią mam ochotę wziąć i przemalować cały przedpokój
z tej samej szarości na tą piękną biel.
Jak zwykle jest jeden problem. Mój M. ;)
 
Pozdrawiam
 
J.
 
 
 

środa, 10 października 2012

My little workspace...


Hello Kochani !
 
Z tym postem zbierałam się od tygodni...
O tym, że podchodzę do tematu malowania kąta do pracy wspominałam już tu.
Był to sierpień a teraz daj boże mamy październik.
I nie, wcale nie malowanie się opóźniło, udało mi się skończyć to
ku mojemu ( i męża) zdziwieniu dosyć szybko.
Ale pomalowane ściany nie czynią jeszcze pracy ukończonej.
Wiercenie dziur w ścianach i mocowanie półek ( tu ukłony w kierunku M.),
szukanie dodatków i czekanie na definitywne zakończenie prac...
to się ciągnie.
I w sumie mogłoby to jeszcze poczekać bo kable pod biurkiem dyndają
, biblioteczka obok wnęki do prac różnych
pozostawia jeszcze sporo do życzenia
ale... udało mi się jednak cyknąć parę fotek
(oczywiście w ograniczonym zakresie).
Nie mniej jednak w miarę postępu prac kolejne zdjęcia pojawią się na pewno...
Tak więc Panie i Panowie (jeśli tacy wogóle odwiedzają tego bloga)
oto moje Centrum Dowodzenia ...
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Wnęka ma tylko 82 cm szerokości (więc to naprawdę little space) i jest głębsza niż szersza
i choć obawiałam się tego malowania z popielu na biel okazało się, że to strzał
w dziesiątkę.
 
 
Buziaki i do szybkiego...
 
J.
 
 


wtorek, 9 października 2012

Coś dla śpiochów i nie tylko....


Witam Was!
 
No i dopadło mnie to coroczne siąkanie nosem, kaszelek i
inne sprawy związane z paskudnymi wirusami ...
Mam nadzieję, że w parę dni uwinę się z tym świństwem
bo ani czasu ani siły chorować nie mam...
 
Tym czasem znalazłam dziś naprawdę cudną sypialnię...
 
 
 
 
via  homesweethuis.com
 
Nic tylko zagrzebać się w te poduszki i nosa nie wychylać :)
No ale chorujące mamy wiedzą, że chorowanie przy małym dziecku to
nie chorowanie w związku z tym pomarzyć tylko mogę ;)
 
 
Buziaki dla Was i słoneczka
Wam dzisiaj życzę!
 
J.
 


niedziela, 7 października 2012

"Cozy" post...

 
Witajcie!
 
Pogoda nas dziś nie rozpieszcza w związku z tym
coś na ogrzanie atmosfery.
Kilka pięknych inspiracji...
 
 
 



 
 
 
 



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
Udanego startu w nowy tydzień
moi drodzy czytelnicy...
 
J.


sobota, 6 października 2012

Carrie...

 
Hello!!!
 
Siedzę właśnie przed laptopem myśląc o kolejnym wpisie. W mieszkaniu cisza, największe szczęście śpi w łóżeczku jak kamień a M. na wychodnym z kolegami...
 
Na HBO znów leci mój ukochany serial :) (Wy też go może teraz oglądacie?)
[ Haha, akurat Carrie przemalowuje swoją kuchnię- naprawdę lubię to jej mieszkanko]
Uwielbiam ten serial z wielu powodów...
Za to, że mimo lęku przed lataniem mogę zobaczyć Nowy Jork,
za Carrie, jej styl i odwagę w noszeniu ekstrawaganckich ciuchów co nie raz zmobilizowało mnie do przełamania się gdy zastanawiałam się czy aby nie przesadziłam ;)
[wtedy przypominałam sobie C. i myślałam "czy ona by się przejmowała, że będzie jedyną
dziewczyną w szpilkach na tej imprezie??]
ale chyba najbardziej lubię ten serial za historię fantastycznej przyjaźni między kobietami...
 
Mieć bratnią duszę, której można powiedzieć WSZYSTKO szczerze ,  na których można polegać w każdej sytuacji i do których mimo niejednej awantury ciągle się wraca budując jeszcze silniejsze więzy przyjaźni...to naprawdę fantastyczne.
I choć oczywistym jest, że to swego rodzaju "bajka", "ideał" przyjaźni,
coś w rodzaju marzenia o idealnej miłości
to ... ja lubię tą bajkę :)
 
A Wy za co lubicie ten serial (jeśli lubicie) ?
A może wyjątkowo go nieznosicie?
Jestem ogromnie ciekawa.
 
 
 
A teraz coś z innej beczki...
Parę migawek z mijającego tygodnia.
 
 
 
 Mam nadzieję, że to nie ostatnie promienie słońca tej jesieni 
 
 
 

Świeżutki, pachnący, w nowej, pięknej doniczce ...
 
 
 

 
 
 
 
 

 
  
 
Coraz więcej Was dołącza do mojej witryny.
Ogromnie mnie to cieszy :) i mobilizuje do
kolejnych poszukiwań pięknych wnętrz.
 
Pozdrawiam Was gorąco, życząc cudownego sobotniego
poranka!!
 
J.