Witajcie, witajcie!!
Wróciłam z ... piekła !!!
O czym mówię wie ten, który kiedykolwiek bywał na... hucie,
tej prawdziwej, buhającej
żarem, pełnej żelastwa, wyjeżdżających z nienacka zza rogu pociągów,
gdzie nie raz i nie dwa trzeba zakładać maski gazowe gdy z ogromnych kadzi wylewa się płynna miedź a całodziennym wdziankiem są spodnie ogrodniczki o trzy numery za duże z jeszcze gorszą kufają na górze...
Ale jestem już i widzę, że zaległości mam że ho,ho...
Tym bardziej, że na moich ulubionych blogach tyle się dzieje...
U Dagi cudnie przerobione bambusowe pojemniki i NOWA, industrialna szafka w łazience,
u Syl jak zwykle przecudne zdjęcia, tak świeżo i inspirująco...
O Al piszą w wywiadach ( zresztą cóż się dziwić, fajna kobitka z niej w końcu)
u... mogłabym wymieniać i wymieniać...
A ja dziś pochwalę się znaleziskiem sprzed ładnych paru tygodni...
Jak ją zobaczyłam na targu staroci zakochałam się bez pamięci.
Wiedziałam, że muszę ją mieć...
Piękna, w bardzo dobrym stanie. Chrzest bojowy przed nami. Zaopatrzyłam się w paliwo do
biokominków i mam cichą nadzieję, że zadziała...
A w tle mój kolejny nowy nabytek ... kosz z Bloomingville.
Nie mogłam jednak za długo oglądać go w wersji z pomarańczowymi uszami
więc wziełam i przemalowałam je na czarno flamastrem do tkanin.
Teraz moim zdaniem wygląda o niebo lepiej.
A co u Was kochani?
Pozdrawiam cieplutko!!
J.

















