Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksyjnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksyjnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2015

Kilka na prawdę wyjątkowych chwil...


Witajcie kochane !!!
 
 
Jak Wam mija końcówka zimy?
Ja jeszcze żyję rozgrzana ostatnim koncertem,
który okazał się być nieziemskim wydarzeniem.
Jestem pewna, że pozostanie w mej pamięci do końca życie.
I choć sama miałam obawy, że koncert Queen bez Freddiego może
okazać się rozczarowaniem to dziś jestem absolutnie szczęśliwa,
że mogłam wziąć udział w (być może) ostatniej trasie koncertowej
tych wspaniałych facetów.
Widowisko muzyczne, widowisko świetlne, wiele wzruszeń i sentymentalnych podróży.
Co do Adama na całe szczęście żadnym gestem ani słowem nie próbował
być Freddiem. Był sobą. Showmenem z krwi i kości
o wspaniałych możliwościach wokalnych. Fakt, ma swoją manierę
ale słuchając największych kawałków Queen w jego wykonaniu,
którym absolutnie podołał całkowicie o tym zapominałam.
A w dodatku potrafił pokazać niejednokrotnie jak wielkim szacunkiem
darzy cały zespół i jak wiele im zawdzięcza.
2,5 godziny grania, 30 kawałków. Niesamowite wydarzenie.
 
A tym, które chciałyby poczuć choć odrobinę wzruszeń
i wrażeń z tamtego wieczora, zapraszam do oglądnięcia :
 
 
 
 



J.
  
 
 
 
 


sobota, 14 czerwca 2014

Co tam u Was?


Witajcie !!!
 
Wiem, wiem, długo mnie tu nie było.
Powodem jest fakt, że zmieniłam ostatnio pracę, wdrażam się,
znów jestem pełno etatowcem i czasu po pracy jak na lekarstwo.
Zamiast narzekać przyjmuję więc filozofię "nic za wszelką cenę".
Oczywiście postaram się być tu jak najczęściej bo to jednak kawał mego życia ;)
ale zapewne nie będzie to tak często jak w ostatnich miesiącach.
 
Dziś kwiatowa fotka ale też kilka migawek z zeszłotygodniowego weekendu.
Ja i moja miłość życia ;) Zdjęcia z mojego tel. są marnej jakości
(póki nie zmienię telefonu na lepszy model) ale fajnie oddają klimat chwili.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
Patrząc na zdjęcia poniżej wierzyć mi się nie chce,
że mój chłopak jest już taki duży.
Ech, życie płynie w zawrotnym tempie...
 
 
 
foto  © Joanna Jaworska
 
 
Swoją drogą może doradzicie mi jakiś telefon z dobrym aparatem fot?
(oczywiście dobrym jak na telefon).
 
 
A co u Was? Jakie plany macie na ten weekend moje drogie?
 
 
 
Cudownej soboty dla Was kochane !
 
 
 
J.

wtorek, 31 grudnia 2013

Sylwestrowo...


Witajcie !!!
 
Wiem, że nie było mnie tu chwilkę ale w tym roku postanowiłam
okres świąteczny poświęcić całkowicie mojej kochanej rodzinie
 z dala od laptopa i wirtualnego świata...
Bardzo odświeżające i szczerze polecam każdemu :)
 
 
Dziś zaglądam tu na chwilę bo i okazja ku temu znamienna.
Za nami 2013 oddaje swe ostatnie tchnienie.
Czy był dobry? Czy szczęśliwy?
Dla mnie był trudny choć bardzo istotny i to pod wieloma względami.
Rok odnajdywania siebie, swoich pasji, prawdziwych potrzeb...
Rok przemian, zmian, nowych planów i realizacji marzeń (otwarcie własnego sklepu)...
 
Ale jedną z najważniejszych rzeczy, które mnie spotkały 2013 rok zostawił na sam koniec...
Dziś całkowicie niespodziewanie miałam okazję przeprowadzić bardzo ważną rozmowę , na którą zawsze brakowało mi odwagi. Rozmowę z jedną z najbliższych i najważniejszych dla mnie osób. Do tej pory byłam przekonana, że jest to niewykonalne i przyjdzie mi żyć z pewnym niedosytem do końca moich dni... Byłam przekonana, że jest to ponad moje siły.
Okazuje się jednak moi kochani, że nie ma rzeczy niemożliwych a rzeczywistość
może nas zaskoczyć bardziej niż nam się wydaje.
I tak właśnie nie ten sklep, i nie to, że zaczęłam realizować siebie w tym roku będą dla mnie najważniejsze gdy wspominać go będę lecz to, że odnalazłam na powrót drogę do bliskiej mi osoby i odzyskałam nadzieję.
 
 
Po pierwsze chciałam Wam ogromnie podziękować za Waszą obecność.
Chciałam Wam też życzyć kochani w Nowym Roku wielu wartościowych rozmów.
Wielu pięknych i szczerych słów tak wypowiedzianych do Was
jak i skierowanych od Was do najbliższych. Słów nadających nową  jakość Waszym relacjom.
Odszukania bliskości z osobami, których na co dzień bardzo Wam brakuje.
To na prawdę uskrzydla...
 
 
 
A żeby dzisiejszy post nie był zbyt poważny...
Na przekór moim planom na nadchodzący wieczór
 (piżama party przed telewizorem z moimi ukochanymi facetami :)),
wyszukałam kilka bardzo klimatycznych fashion inspiracji.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
 
 
 
 


 
 
 
 
 
 
 
all pictures from pinterest

 
 
 
 
 
Udanej zabawy i do zobaczenia w
2014 roku !
 
 
 
 
J.
 
 
 
 


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Na dobry początek dnia...


Witajcie !
 
 Choć dziś poniedziałek i mój skarb powinien
bawić się już w przedszkolu, został dziś podziębiony ze mną w domu.
I choć w takie dni dużo trudniej odhaczyć kolejne obowiązki
na mojej długiej liście to uwielbiam to.
Poranne tulanki, rytualne kakao, bajeczka. Cały ON.
Cały sens mojego życia :)
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
foto © Joanna Jaworska
 
 
 
 
Udanego poniedziałku !
 
 
 
J.


środa, 11 grudnia 2013

Nastrojowo ...

 
 

***

 
"Porwane" z jednego z moich ulubionych blogów
Signepling.com .
 
 
Uwielbiam....
 
  



 
żródło :  fabforgottennobility.tumblr.com
 
 
 
 
***
 
 
J.


piątek, 6 grudnia 2013

Ho, ho, ho....


Witajcie ...
 
Mamy dziś za sobą bardzo miły wieczór...
Choć przyznać trzeba, że Mikołaj nie ma w ten wietrzny dzień łatwego zadania...
 Mam jednak nadzieję, że do każdego zawitał choć na momencik.
 
Wczoraj z moim małym smykiem piekłam stos pierniczków,
który dziś zapakowany w małe  stosiki rozdaliśmy naszym bliskim...
 
 
 
 
 
 
 
 
 

foto & styling  © Joanna Jaworska

 
 
W tle możecie zobaczyć papierową choinkę, którą zrobiłam tą
samą metodą co bombki z poprzedniego posta.
 
 
Cudownej nocy i mam nadzieję, że wszyscy już jesteście
bezpieczni w swoich domach.
 
 
Pozdrawiam
 
 
J.
 
 


poniedziałek, 29 października 2012

Kolejna rewolucja...

 
Witajcie !!!
 
Szalony czas...
Po pierwsze zima jesienią - szczerze mówiąc nie przypominam sobie
czegoś podobnego w przeszłości. Na pierwszego listopada owszem
ale, że w październiku pierwszy śnieg... szaleństwo!!
 
Drugie... jeszcze nigdy tak nagle jak teraz nie musiałam zmienić
swoich planów zawodowych...a od piątku niestety muszę.
Powiem tylko, że wszystko teraz stoi u mnie na głowie.
Totalnie niespodziewanie ...
 
 
A wracając do mojego posta o refleksjach na temat życia zawodowego i naszych pasji
dziwnie zbiegło się to z dniem gdy muszę pomyśleć o tym
jeszcze poważniej.
Czy to może ten moment?
Może to los daje mi znać, że czas wszystko zmienić...
Sama nie wiem.
Gdyby tylko finansowo dało się to jakoś rozwiązać byłoby dużo prościej
podejmować takie decyzje.
Z tego miejsca dziękuję Wam za Wasze komentarze, niektóre baaardzo motywujące
inne znów pokazujące, że temat jest ogólnie powszechny i wiele z nas chciałoby spełnić swoje marzenia związane z pasjami ale albo nie mamy odwagi albo tak prozaiczna ;) rzecz jak
pieniądze ( a raczej ich brak) nam to uniemożliwiają...
Jednak jak to mówią kropla drąży skałę, małymi kroczkami  do celu czy nie odrazu Kraków zbudowano...
Trzymam kciuki i za Was :)
 
Na osłodę przygotowałam coś pięknego...
Bardzo w klimacie, który panuje za oknem.
I choć dla mnie do codziennego funkcjonowania w tym wnętrzu
jest trochę za chłodno to aranżacja podoba mi się baaaardzo...
 
 
 
 
Fotografię wykonał Paul Massey, na którego stronę zapraszam tutaj
 
 
A aby osłodzić sobie dosłownie ten dzień upiekłam
cudownie czekoladowe i cudownie poprawiające humor, makabrycznie tuczące ...
 
 
 
 
 
 
 
 
Pozdrawiam !!
 
 
J.
 


niedziela, 21 października 2012

Parę refleksji na śniadanie...

 
Witajcie!!
 
Korzystając z chwili ciszy i spokoju
szybciutko nadrabiam zaległości.
Dla ciekawych tego jak było na pierwszych zajęciach
z fotografii powiem
ŚWIETNIE!!!
Czuję, że w końcu zrobiłam to co należało zrobić dawno.
Może to zabrzmi trochę ckliwie ale
w pewnym momencie na wykładzie zakręciła mi się łezka w oku
gdy zdałam sobie sprawę, że w końcu odważyłam się WRESZCIE
podążyć za głosem swego serca.
Mam nadzieję, że to dopiero początek bo mam jeszcze
parę marzeń/planów całkowicie nie związanych
z dotychczasowo obraną drogą.
No ale od czegoś trzeba zacząć.
 
Coraz częściej łapię się na myśleniu, że
ŻYCIE MAMY TYLKO JEDNO!!
(czyżbym się starzała??!!)
I że za żadne skarby nie chcę za 20-30 lat myśleć,
że nie zrobiłam nic aby przeżyć je w zgodzie ze swoimi pragnieniami.
Nomen omen dziwna sprawa z tymi naszymi
obawami, lękami w podejmowaniu tak wydawałoby się

oczywistych decyzji.
Lubisz fotografować/ gotować/ malować???
To czemu do cholery nie podążysz za tą swoją miłością.
Czemu nie poświęcisz należnego jej czasu?
Oczywiście każda z nas znajdzie milion powodów
(ze mną na czele)...
Ale warto się przełamać.
 
 
Co do większych i bardziej merytorycznych informacji z pierwszych dwóch wykładów
obiecuję, że postaram się coś skrobnąć niebawem.
 
A tym czasem...
 
 
Kilka migawek ze śniadania...
 
 
 
 
 
 

 
 
 
A czy Wam udaje się tak przełamywać?
Czy macie może głęboko skrywane marzenia by w cholerę rzucić
to czym zajmowałyście się do tej pory
i poświęcić się swojej pasji?
A może są wśród Was takie, które się już odważyły
i mogłyby dodać otuchy tym z nas, które jeszcze cały czas
boją się albo myślą, że to już za późno...
Było by super gdybyście
napisały parę słów na ten temat.
Jeśli chcecie zapraszam do pisania na mojego maila.
Myślę, że to ważny temat dla wielu z nas i parę krzepiących i
budujących słów od tych ODWAŻNYCH
mogłoby się bardzo przydać
(nie tylko mnie :) )
 
 
 
Pozdrawiam gorąco!!
 
 
J.

sobota, 13 października 2012

Inspirujący wieczór...

 
Witajcie!
 
Czy Wy też mimo wielkiej miłości do swoich domów i do urządzania i dopieszczania
wnętrz macie w swoich  mieszkaniach/domach takie miejsca,
których po prostu ... nie lubicie.
Mimo wielokrotnych rozmyślań, jakby podejść do tematu metamorfozy tego kąta/pomieszczenia , wielu chwil spędzonych na szukaniu inspiracji,
wielu prób zrobienia z tym czegoś ciekawego
macie chwilę zwątpienia, że to już tak zostanie na wieki...
 
No cóż. Ja mam takich miejsc sporo. Jest to z pewnością przedpokój i kąt z sofą, a i parę innych kątów pod ten temat podchodzi.
Z niemałym podziwem
oglądam wnętrza należące do koleżanek z blogowego świata, których domostwa wydają się
być urządzone perfekcyjnie i zapięte na ostatni guzik a kolejna zmiana jest tylko i wyłącznie wynikiem ich dekoratorskiego  szaleństwa.
 
Jednak staram się nie tracić nadziei, że i u mnie nastanie kiedyś ten piękny
dzień gdy nie trzeba będzie mocno się gimnastykować aby robiąc zdjęcie
na potrzeby kolejnego postu uniknąć wdarcia się w kadr wiszącego kabla
albo niezbyt gustownie wyglądającego drugiego planu ( i nie o bałagan tu chodzi  ).
:)
 
 
Zmieniając temat na bardziej inspirujący
coś dla ducha miłośników pięknych wnętrz...
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
Cudownego sobotniego wieczoru!
 
J.